08 maja 2026

 

Ludzie podróżują,

aby zdumiewać się

wzniosłymi szczytami gór,

potęgą fal morskich,

długością rzek,

bezkresem oceanów,

kolistym ruchem gwiazd,

a obok siebie przechodzą obojętnie.


Św. Augustyn

07 maja 2026

 

"Mario, mistrzyni życia, odkąd Cię poznałam mój świat zmienił się diametralnie i nic już nie jest takie samo jak było.

I to nie w wyniku rewolucji czy jakiejś nadprzyrodzonej siły, lecz dlatego, że ja nie jestem już taka sama. Zmieniam się – ten proces ciągle trwa, ale już obserwuję jego namacalne efekty w swojej codzienności.

Lata pracy nad sobą, terapia u psychologa, mnóstwo przeczytanych książek, artykułów nie dały mi tyle co spotkanie z Tobą. Dzięki Tobie bowiem dokonałam zwrotu do wewnątrz, zaczęłam odkrywać i poznawać prawdziwą siebie, dotarłam do źródła swoich problemów w relacjach z najbliższymi i zrozumiałam, że to my sami jesteśmy kreatorami naszej rzeczywistości.

Po latach walki z samą sobą i z otaczającą rzeczywistością, po wszystkich cierpieniach i szarpaninie z własnymi myślami, w końcu odkryłam też swój największy skarb – swoje serce!

Przez ostatnie miesiące zaczynam słuchać jego głosu porzucając podszepty umysłu, porzucając stopniowo stare schematy i przez ten czas doświadczyłam więcej cudów aniżeli w całym swoich dotychczasowym życiu.

To wszystko nie stałoby się jednak bez Twojej pomocy, ogromnego doświadczenia, siły i energii, którą po prostu emanujesz (nawet na wielką odległość), no i Twojej bezgranicznej Miłości!"

Agnieszka

CUDownie jest obserwować zmiany, jakie zachodzą

w was i wokół was...

Maria Wiedunka

 

Co choroba chce ci powiedzieć?

Żyjesz. Żyjesz dniem codziennym. Żyjesz obowiązkami i powinnościami. Nie ma ciebie. Zachowujesz się jak automat. niby chcesz się zatrzymać, ale brakuje ci czasu. Mówisz: "Jeszcze nie teraz, może później". I dalej zachowujesz się jak marionetka w rekach innych. Nie zwracasz uwagi na to, co się dzieje wokół ciebie. Nie odczytujesz sygnałów jakie daje świat, że "nie tędy droga".

I znowu powtarzasz jak mantrę: "jeszcze nie teraz, to nie ten czas", a w duchu myślisz sobie: "jakoś to będzie, może samo się zmieni". I dalej czekasz zachowując się jak dobrze zaprogramowany automat.

"Kochany, nie tędy droga", kolejny raz przemawia do ciebie świat, tym razem przez twoje własne ciało. Ignorujesz, łykając kolejną tabletkę, bo przecież praca, rachunki, rodzina. W wymówkach jesteś świetny, bo przecież ćwiczyłeś je przez całe swoje życie. A przekonanie, że "jakoś to będzie" utwierdza cię w tym, co robisz i jak siebie traktujesz.

Przychodzi jednak moment, kiedy to i ciało zaczyna się buntować przeciwko temu, jak siebie krzywdzisz i kładzie cię do łóżka. I nie ważne, czy to był wypadek czy poważna choroba, ważne że się w końcu zatrzymałeś. Odnajdujesz siebie. Nagle wszystko okazuje się nieważne, bo nie dajesz rady fizycznie. Wiele rzeczy, do tej pory uznawanych za priorytety, nie zostanie zrobionych. Nie masz na to siły, ani ochoty. Zaczynasz walczyć z chorobą, z bólem, z dyskomfortem i całym światem.

A choroba... a choroba jest twoim najlepszym nauczycielem. Chce dla ciebie dobrze. Chce abyś się zatrzymał, odnalazł siebie, podjął decyzje i dokonał zmian. Nie walcz z nią, tylko jej podziękuj, że przyszła. Odnajdź jej przyczyny i dokonaj zmian.

Każda choroba ma swoje przyczyny, których możesz się pozbyć. Jednak ważne jest czy jesteś gotowy spojrzeć w oczy temu, co spowodowało twoje niedomaganie. Jesteś gotowy pozbyć się tej właśnie przyczyny? Jesteś gotowy wyzdrowieć?

Kiedy dopada cię przeziębienie?

Wówczas kiedy bierzesz na siebie zbyt dużo obowiązków, które cię przytłaczają. Masz tyle rzeczy do zrobienia i nakładasz na siebie presję, aby osiągnąć określone wyniki. Przestajesz ogarniać wszytko. Jesteś niezadowolony ze swoich decyzji i masz poczucie winy. Czujesz się wypalony. Nie masz czasu dla siebie. Nie chciałeś się zatrzymać, zwolnić...

Ciało zrobiło to za ciebie.

Teraz dokładnie widzisz, co sam sobie zrobiłeś. Już wiesz jakim emocjom się przyjrzeć, aby je rozpuścić. Już wiesz jakie podjąć decyzje, aby dokonać zmian. Jednak co zrobisz, zależy tylko od ciebie. Albo dokonasz zmian już teraz, albo poczekasz do następnego razu. Jak nic nie zmienisz, to będzie następny raz i to bardziej dokuczliwy. I następny...

Chcesz dowiedzieć się:

- co mówi do ciebie ciało?

- co kryje się za twoją dolegliwością?

- jakie są przyczyny twojej choroby?

- jakim emocjom się przyjrzeć i je rozpuścić?

Jeśli nie wiesz, co choroba chce ci powiedzieć, to napisz o swoim niedomaganiu i popracujemy z tematem na sesji. Przyjrzymy się przyczynom powstania dolegliwości i emocjom z nią związanym. Rozpoczniesz proces uzdrawiania, który w wielu przypadkach następuje bardzo szybko.

Maria Wiedunka 

wiedunka@gmail.com

 

Nie czekaj

na właściwy moment.


Nie będzie takiego.


Każdy moment

jest tym właściwym.


Maria Wiedunka

 

Otwórz umysł,

by dostrzec szansę.


Otwórz serce,

by usłyszeć,

czego pragniesz.


Otwórz usta,

by o to poprosić.


Otwórz ramiona,

by przyjąć dary,

które otrzymasz.


Anais Nin via Maria Wiedunka

29 kwietnia 2026

Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma drugiego takiego obowiązku, który byśmy tak bardzo lekceważyli, jak obowiązek bycia szczęśliwym.

I zgadzam się z tym.

Jak spojrzymy na nasze życia z perspektywy czasu, to potwierdzeń znajdziemy aż nadto.

Jak często stawialiśmy innych przed nami samymi, a nawet umieszczaliśmy ich na piedestale?

Jak często rezygnowaliśmy z siebie, z własnych potrzeb, nie wspominając o przyjemnościach... na rzecz innych?

To wyrzekanie się siebie, a ono nigdy nie niesie za sobą niczego dobrego.

Będąc świadomym sytuacji, można podjąć decyzję o zmianie i zacząć działać.

Odwagi.

Masz ją w sobie.

Maria Wiedunka

28 kwietnia 2026

27 kwietnia 2026

Historia jednego parasola

Dziś padał deszcz.

Stoję na przystanku.

Podjeżdża autobus.

Składam

swój tęczowy parasol

i wsiadam.

Kasuję bilet.

Obok na siedzeniu siedzi

starszy pan i pyta mnie:

- Nie wstyd pani?

- A dlaczego ma być mi wstyd?

- Chodzi pani z tym pedalskim parasolem.

- Pedalskim? Dlaczego pan tak myśli?

- Bo tęczowy pedalski.

- Posłucha mnie pan, opowiem panu historię tego parasola.

Pięć lat temu zachorowałam na nowotwór. Pożegnałam się z mężem, dziećmi. Wiedziałam że odchodzę.

Ale los był dla mnie łaskawy.

Przeżyłam.

Była jesień gdy wyszłam ze szpitala. Moje dzieci kupiły mi prezent. Tęczową parasolkę. Bym nigdy nie zapomniała że życie jest piękne. Że zawsze po burzy wychodzi słońce.

I dziś kiedy pada deszcz, a ja otwieram swój tęczowy parasol myślę o tym, że życie jest piękne. Strasznie mi pana żal, że panu tęcza kojarzy się jedynie z homoseksualizmem... 

autor nieznany

Maria Wiedunka