26 sierpnia 2026

 

"Radzę sobie" to problem spryskany perfumami.

Tekst, który napisałam dekadę temu, a temat dalej aktualny...

Jakże często na sesjach czy konsultacjach słyszę: "radzę sobie".

Ja też kiedyś "sobie radziłam" w codziennym życiu. Nawet uważana byłam za silną i prawie "wszystko mogącą" kobietę, jednak moje życie wówczas było skrajnie odległe od obecnego. Niby wszystko było "w porządku", a jednak nie byłam szczęśliwa.

Odczuwałam braki, niedosyt, lęki, moja pragnienia zostawały li tylko w sferze pragnień...

Dzisiaj nie wszystko jest "w porządku", jednak jestem szczęśliwa. Zmieniłam się, zmieniło się moje życie, bo zmieniłam jego postrzeganie.

I nie ważne, co się dzieje na zewnątrz i co jest " nie w porządku"... to nie ma już znaczenia i nie wpływa to na mnie i mój spokój, wewnętrzny spokój.

W pewnym momencie odpuściłam sobie "radzenie", bo one do niczego nie prowadzi, nie pozwala na dokonywanie zmian.

Wręcz przeciwnie, zatrzymuje w tym co jest, prowadząc do stagnacji i powielania tych samych schematów w codzienności.

Według Alexandera Loyda większość doradców i terapeutów szkoli się jak uczyć innych w samodzielnym "radzeniu sobie" z problemami. Jednak są to mechanizmy, które prawie nigdy nie doprowadzają do zmian i uzdrowień.

"Dla osoby, która je stosuje, oznacza to, że do końca życia będzie miała do czynienia ze śmieciami, jakimi są jej problemy, ale nauczy się spryskiwać je perfumami za każdym razem, kiedy zaczną śmierdzieć. Będzie próbowała dojść do punktu, w którym nie będą jej one tak bardzo przeszkadzać."

Dbaj o siebie

na tyle ile możesz.

Maria Wiedunka 


Zapraszam na

Sesje Kwantowego Dotyku Miłości

Praktyczny kurs Świadomego Zarządzania Energią

buycoffee.to/mariawiedunka

m🤍w

Brak komentarzy: