13 maja 2015

2/10 Szacunek do samego siebie.








Zamówienie w przestrzeni możliwości.


Jak to jest z naszą ufnością?

Chcemy zmian i zarazem boimy się ich. Mamy pragnienia i życzenia, a powątpiewamy w ich pojawienie się w naszym realnym życiu. Naciskamy i wymuszamy materializację swym wręcz nachalnym oczekiwaniem, co stanowi barierę nie do pokonania.

Jakże inaczej zachowujemy się przy... zakupach. Już wyjaśniam.
Mamy zamiar dokonać zmian w naszym mieszkaniu wymieniając jakieś meble, czy też planujemy kupić nowy samochód. Cokolwiek by to nie było precyzujemy nasze życzenia, określając "wymogi" jakie ma spełnić. Gdy już wiemy, dokonujemy wyboru osobiście w sklepie lub przez internet. Dokonujemy zakupu podpisując umowę, płacąc za fakturę czy w jakikolwiek inny sposób dokonujemy transakcji wiązanej. Towar wybrany, zapłacony, termin dostawy ustalony i... wracamy do codziennych zajęć.

Wracamy do codziennych zajęć spokojni. Nie napieramy, nie przymuszamy. Wiemy, że w określonym dniu zakupiona rzecz zostanie dostarczona nam pod same drzwi. Samochód chyba w salonie odbieramy... ups haha. Nie to najważniejsze.
W okresie oczekiwania czasami nasze myśli biegną w stronę naszego już zmaterializowanego życzenia i na samą myśl się uśmiechamy, a serce nasze się raduje. Cali promieniejemy, jak dziecko, które właśnie dostało nową zabawkę.

A może tak wrzućmy na luz i pobawmy się naszymi życzeniami spisując zamówienia?
Poniżej spisane moje zamówienie, ale kreatywność ludzka jest przecież niczym nie ograniczona.
Życzę miłej zabawy, śmiechu i materializacji zamówień.






12 maja 2015

1/10 Autentyczność.








Miłość zawsze znajdzie drogę.


Siedem lat temu poznałam osobę, która, jak się później okazało miała ogromny wpływ na moje postrzeganie siebie i otaczającego mnie świata. Teraz wiem, że był to kolejny etap w mojej prawie 18-letniej drodze poszukiwań.

Samo nasze poznanie było zarazem banalne i śmieszne. Jednak On zobaczył we mnie osobę uduchowioną i pełną miłości, a mnie ujęły jego oczy. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, nie byłam świadoma tego co w nich zobaczyłam i wyczytałam. Dzisiaj już wiem. Zobaczyłam w jego oczach dokładnie to samo.

Spotkaliśmy się dopiero po dziewięciu miesiącach od poznania, ale wówczas już wiedzieliśmy, że jesteśmy bratnimi duszami, chociaż obserwując nasze zachowania można było odnieść zupełnie inne wrażenie. Termin spotkania pokrywał się z moimi urodzinami, chociaż nie było to zamierzone. Dostałam wówczas w prezencie książkę. Książkę mądrą i bardzo ładnie wydaną. Spodobała mi się, jednak z czasem odłożyłam ją na półkę, bo do mnie nie przemówiła. Nie poczuło jej moje serce.

Parę dni temu, ponownie wpadła mi w ręce...
a na jej okładce napisy:


"Jeśli nie kochasz siebie,
nie możesz kochać innych.
Nie jesteś w stanie kochać innych.
Jeśli nie masz współczucia dla siebie,
nie możesz rozwinąć współczucia wobec innych."

KRĄG MIŁOŚCI
Droga do osiągnięcia jedności ze światem.
DALAJLAMA


WoooW! Oczy zrobiły mi się wielkie ze zdziwienia, szczęka opadła i odebrało mi mowę.
Skąd On wiedział, że za kilka lat będę pochłonięta i zatopiona w tym cała, że to stanie się esencją mojego życia. Skąd? Jak?
To proste, bardzo proste. Już wiem. Dał mi tylko to, co miał w sobie. Nic więcej nie mógł mi dać niż to, co był w stanie sobie podarować. Jakież to piękne.

P.S.
Książka wraz właścicielem dotarła do mnie, do Katowic z Lublina przez Warszawę kilkoma pociągami - aż taki stawiałam podświadomie opór. Jednak miłość serca znalazła drogę do celu!

Maria Lotos







Szacunek.


Szanować w pierwszej kolejności oznacza: uznać.
Szanować kogoś oznacza uznać, że on istnieje, że jest taki jaki jest, i że to jaki jest - jest w porządku. W tym zawiera się również to, że w taki sam sposób ja szanuję siebie. Że szanuję fakt bycia takim jakim jestem, i że taki jaki jestem, jestem dobry.

Jeżeli ja w taki sposób szanuję siebie i pozostałych, rezygnuję z wyobrażenia, jakim ja sam i inni powinni być. Bez tego obrazu, nie istnieje już osąd dotyczący tego, co byłoby lepsze. Już żadne sztuczne wyobrażenie nie staje pomiędzy mną i rzeczywistością, która się pokazuje.

W ten sposób możliwa jest następna rzecz – która również należy do szacunku: kocham rzeczywistość, taką, jaką ją zastaję. To przede wszystkim znaczy: kocham siebie, takiego jaki jestem; kocham drugiego, takim jaki jest; i kocham to, jak bardzo się różnimy.

Następnie możliwa jest następna rzecz – być może najpiękniejsza, i ona również należy do szacunku: cieszę się tą rzeczywistością, taką jaką ona jest. Raduję się sobą, takim jakim jestem; cieszę się drugim, takim jakim jest, i cieszę się innością – tym, że ja jestem inny od niego i on jest różny ode mnie.

Taki szacunek utrzymuje granice. Nie ingeruje w drugiego, także nie pozwala komuś ingerować we mnie, przypisywać mi czegoś, co do mnie nie należy czy postrzegać mnie wedle swojego wyobrażenia. W ten sposób, możemy się szanować i niczego od siebie nie wymagać.

Jeśli potrzebuję kogoś, a on potrzebuje mnie, i jeśli czegoś od siebie chcemy, to musimy wziąć pod uwagę pewną rzecz: Czy my się wspieramy nawzajem, czy hamujemy rozwój, swój i tego kogoś?
Jeśli zauważam, że ograniczam mój rozwój, a także rozwój kogoś innego, będąc takim jakim jestem, wtedy już mnie i jego ten szacunek nie łączy ale dzieli. W takim przypadku powinienem uznać, że każdy z nas może i powinien podążać swoją drogą. W ten sposób miłość i radość między nami, mogą się pogłębiać zamiast zmniejszać. A dlaczego tak jest? Tu miłość i radość, tak samo zresztą jak szacunek są spokojne, pełne zaufania.

Bert Hellinger
tłum. G.Szatkowska







 źródło:  Bert Hellinger words

09 maja 2015

Jak chcesz, to niech ci życie dowala.


Wszyscy jesteśmy w procesie. W procesie poznawania siebie, a przez poznawanie siebie także w procesie poznawania otaczającego nas świata. Każdy w danej chwili jest w najwyższym swoim punkcie poznania. Każdy do tego punktu dochodził własną drogą i własnymi sposobami.
Także każdy z nas na swój własny sposób stwarza w swoim życiu wszystkie sytuacje i wydarzenia oraz przyciąga osoby czy mu się one podobają czy też nie.Wszystko mamy na własne życzenie.

Stwarzamy w swoim życiu konkretną sytuację lub przyciągamy konkretną osobę, która z pozoru wydaje nam się, że jest tą złą. Ocenianą przez nas jako złą w procesie poznania opartym na dualizmie dobra i zła. Jednak prawda jest zupełnie inna. Dana sytuacja pojawia się w naszym życiu po to abyśmy mogli się zatrzymać i poznać siebie. I albo przerobimy dana "lekcję" dla własnego dobra i ruszymy dalej lżejsi i wolniejsi, albo będziemy tkwić we własnych przekonaniach czekając na kolejne identyczne lub bardzo podobne "lekcje" alby w końcu się zatrzymać. Zatrzymać się dosłownie i przyjrzeć się temu, co się dzieje w naszym życiu.

Pamiętam właśnie taki okres w moim życiu, kiedy to przyglądając się wraz z przyjaciółką pojawiającym się w moim życiu sytuacją czasami obstawałam przy swoim twierdząc, że.. I w tym momencie pojawiały się różnego rodzaju moje tłumaczenia i argumenty broniące mojego mojego stanowiska. Mojej racji. Wówczas ona mówiła do mnie ze śmiechem na ustach:
"Kobieto, jak jesteś aż tak uparta, to niech życie dalej ci dowala."
No i dowalało, bo upierałam się przy swoim.

Jednak słysząc dosyć często to zdanie, mój upór powoli topniał jak lód. Pojawiała się świadomość tego, co się dzieje w danym momencie w moim życiu i chęć zmiany tego, co mi nie służy, za którą szły moje decyzje coraz bardziej jasne i konkretne. Zmieniałam się.

Jeżeli coś wydarza się w naszym życiu co nam nie służy i nie jest dla naszego dobra, to stajemy przed wyborem. Albo się zatrzymamy, przyjmiemy jako dar daną "lekcję" i przerobimy ją, dziękując za nią. Albo zignorujemy i poczekamy na kolejną "lekcję" od życia, ale już znacznie większego kalibru, która jeszcze bardziej nas zaboli, zmuszając nas tym samym do zatrzymania się w ślepym pędzie. Wyboru dokonujemy sami. I sami decydujemy czy kolejny i znacznie większy ból jest nam jeszcze do czegoś potrzebny czy już nie.

Przy najbliższym wydarzeniu czy sytuacji zadajmy sobie pytanie:
Zatrzymam się w końcu i dokonam zmian...
czy też chcę i poczekam, aby życie mi jeszcze mocniej dowaliło następnym razem?






07 maja 2015

Dzisiaj, to moje jutro.


Dzisiaj. Tu i teraz.
Jest jak jest.
Przyglądam się.

Czy ja tego chcę?
Czy ja chcę tak właśnie żyć?
Czy z tym co jest, jest mi dobrze?
Co czuję?

Ciało momentalnie reaguje i zauważam, nie wszystko mi się jednak podoba i nie wszystko akceptuję. Moje ciało momentalnie daje mi znać, na co moje Serce się nie wyraża zgody. Pojawiają się uczucia i emocje. Ciało pokazuje, co nie jest dla mnie dobre. Co blokuje przepływ Miłości we mnie.
Ciało jest najlepszym nauczycielem, jeżeli tylko zechcemy go posłuchać. Nasze serce nie mogąc się przebić przez chaos i jazgot naszych umysłów przemawia ciałem.

Serca możemy posłuchać jedynie w ciszy umysłu.
Ciała możemy posłuchać obserwując nasze uczucia i emocje.
Jak często to robimy?
Jak często pozwalamy sobie na porozumienie ciała, serca i umysłu?

A może... dopiero jak osiągamy dno, którym jest krzyk serca?
A może... dopiero jak dopada nas ciężka choroba, którą jest krzyk serca przez ciało?
Wówczas dopiero przychodzi często opamiętanie z letargu, w którym żyliśmy.Sami przecież dokonujemy wyborów. Sami wydajemy przyzwolenia na wydarzenia w naszym życiu. Sami je tworzymy, czy to jest coś dobrego czy złego. Czy nam się to podoba czy też nie.

Czy chcę aby moje jutro wyglądało tak, jak moje dzisiaj?
Czy chcę jutro czuć, to co czuję dzisiaj?
Co mogę zrobić?
Zmienić dzisiaj.
Zmienić cokolwiek w dzisiaj.
Zmieniając dzisiaj, zmieniam jutro.

Czy moje jutro ma wyglądać jak moje dzisiaj?
Jutro nie zmieni się, gdy nie zmienię dzisiaj.
Gdy zmienię dzisiaj, jutro będzie moim dzisiaj.







03 maja 2015

Iluzja rzeczywistości.


Późne godziny wieczorne, dla niektórych być może już nocne, dzwoni telefon.
- Witaj.
- Witaj.
- Masz szczęście, bo często o tej porze mam już wyciszony telefon.
(...)

Ponad godzinę później.
- Kończąc, bo ty chciałaś iść spać...
- Nic takiego nie powiedziałam.
- Ale...
- Powiedziałam tylko, że "często o tej porze mam już wyciszony telefon".
(...)

Jakże często nasz umysł tworzy własne historie całkowicie zniekształcając obraz rzeczywistość?
Jakże często słuchamy go, idąc za jego głosem na manowce?
Jakże często pozwalamy naszemu umysłowi wyciągać pochopne wnioski na podstawie częściowych tylko informacji?
Nasz umysł jest mistrzem kreowania iluzji nieistniejącej rzeczywistości. Tworzy historie, których nie ma i te, których nigdy nie będzie.

Czy tak być musi? NIE. Wybór należy do nas. Do Ciebie. Do mnie.
Mamy wybór. Mamy wolną wolę.








02 maja 2015

Jestem.


Od dzisiaj znowu jestem inna.
Znowu poskładały się puzzle mojej układanki.
Dzisiaj pojawił się - poczułam - obraz całości.
Jest cudny.

Nowy etap. 
Kolejny etap.
Kolejny krok do przodu.
Krok?
Raczej milowy przeskok.
A może kwantowy?

Cudownie się czuję.
Przepełnia mnie miłość.
Rozprzestrzenia się.
We mnie i wokół mnie.
Dla mnie i dla Was.

JESTEM.

Maria Lotos