08 listopada 2015

Jeśli szanujesz swoje potrzeby, inni też je szanują.



Jeśli wierzysz, że nie jesteś warta miłości,
to przyciągasz partnera, który traktuje cię tak,
jakbyś rzeczywiście nie była warta miłości.

Jeśli traktujesz siebie jak osobę nieważną,
zapewne partner też za taką cię uzna.

Jeśli szkoda ci dla siebie czasu, pieniędzy, uwagi,
to najprawdopodobniej przyciągniesz partnera,
który nie będzie hojny wobec ciebie.

Jeśli nie dbasz o swój organizm, jest mało prawdopodobne,
by twój partner traktował twoje ciało jak świątynię.

Jeśli sądzisz siebie surowo, partner będzie to naśladował.

Z drugiej strony,
jeśli okazujesz sobie szacunek,
zainteresowanie, troskę i podchodzisz do siebie poważnie,
masz duże szansę, że otrzymasz to samo w związkach z ludźmi.

Jeśli potrafisz wybaczać sobie,
inni będą wiedzieli, że nie należy ci wymyślać, gdy popełnisz błąd.

Jeśli szanujesz swoje potrzeby,
twój partner też będzie to robił.

Jeśli wsłuchujesz się w swój wewnętrzny głos,
partner także będzie doceniał twój prywatny „radar”.

Twoje wewnętrzne przekonania i oczekiwania emanują na zewnątrz
i powodują określone reakcje ze strony innych.

Carter-Scott Cherie











Zapraszam
do podróży z miłością w głąb siebie
i kontaktu mentalistka63@gmail.com
Maria Prosperita 

07 listopada 2015

Na drodze do (braku) zmian. # 2. Szczerość.



Jedną z trudniejszych rzeczy do przyjęcia i zastosowania w życiu na drodze rozwoju jest szczerość. Szczerość wobec siebie.

Wręcz uwielbiamy kłamać, koloryzować, ubarwiać i zniekształcać nasze opowiastki i nasz własny obraz, pokazując w ten sposób swoją maskę innym. Swój zniekształcony obraz siebie sprzeczny z naszym wnętrzem. I z pozoru wydawałoby się, że zmienianie własnego wizerunku pod oczekiwania innych przychodzi nam łatwo. Nic błędniejszego, bo to ciężka harówka wyczerpująca nas i pozbawiająca miłości. Wkładamy sporo energii i czasu w przekonywanie innych, że nasza rzeczywistość i nasze życie jest inne niż jest. I tak tkwimy w błędnym kole na własne życzenie.

Nie mamy odwagi mówić prawdy innym. Nie jesteśmy szczerzy w naszych zachowaniach. Nie potrafimy być sobą. Nie potrafimy, bo nie jesteśmy sobą. Nie umiemy być sami ze sobą szczerzy, bo nie mamy odwagi przyznać się właśnie sami przed sobą do tego jacy jesteśmy na prawdę. Opieramy swoje życie na pozorach.

Nie będąc szczerym ze sobą, nigdy nie będziemy szczerzy w relacjach z innymi. Nie będąc szczerym w kontaktach z innymi, nie będziemy dostawać szczerości od innych. Kolejne koło iluzorycznego życia.

Z obserwacji...

Jestem szczęśliwy/a,
akceptuję siebie w 100%,
kocham siebie...
słyszę w rozmowach i czytam w mailach

tylko, że:
- nie układa mi się z partnerem/ką
- nie mogę dogadać się z rodziną
- szef na mnie naskakuje
- dzieci są niesforne
- w pracy mnie wykorzystują
- choruję na...
- mam problemy finansowe
- nie lubię swojej pracy
- rodzice się mnie czepiają...

Możemy coś z tym zrobić, bo już mnie to wkurza/męczy/irytuje,
ale jestem szczęśliwy/a, akceptuję siebie w 100%, kocham siebie...
tylko TO mi przeszkadza.













Zapraszam
do podróży z miłością w głąb siebie
i kontaktu mentalistka63@gmail.com
Maria Prosperita

Jestem szczęśliwa!












Nic nie może przeszkodzić wolności, którą Jestem.




Kiedyś wierzyłem,
że wszyscy muszą mnie lubić,
ale już w to nie wierzę.

Kiedyś wierzyłem,
że muszę być najlepszą osobą aby być wolnym,
już w to nie wierzę.

Kiedyś wierzyłem,
że najpierw muszę zrobić wszystko 
co potrzebuję zrobić na tym świecie
i dopiero kiedy to zrobię,
i będę z tego zadowolony
mogę poświęcić uwagę odkryciu Jaźni.
Kiedyś w to wierzyłem.

Kiedyś wierzyłem,
że moje bycie szczęśliwym zależy od innych.
To wydaje się teraz bardzo odległe.

Kiedyś wierzyłem,
że nie jestem warty,
teraz widzę że to był nonsens.

Kiedyś wierzyłem,
że nie jestem gotowy,
teraz widzę, że to nieprawda.

Kiedyś wierzyłem,
że muszę więcej praktykować,
dłużej medytować, być bardziej oddany,
ale zobaczyłem, że to nie tak.
Życie nie jest tak mozolne ani okrutne.

Wierzyłem w tak wiele rzeczy,
które są nieprawdziwe.
Potem uświadomiłem sobie,
że nic nie może przeszkodzić
wolności, którą jestem.

~ Mooji ॐBeloved Master


źródło: Ganga Ma






zdjęcie z internetu - autor nieznany







Zapraszam
do podróży z miłością w głąb siebie
i kontaktu mentalistka63@gmail.com
Maria Prosperita

06 listopada 2015

Mamo już wiem: Ty to Ja, a Ja to Ty.



Kilka lat temu uświadomiłam sobie, że moje dzieciństwo zakończyło się w już wieku 10 lat. I jaki wpływ ma jego utrata na nasze dorosłe życie oddaje artykuł w poprzednim poście
Silne i pomocne kobiety z utraconym dzieciństwem.
Przyjrzenie się temu, co się wydarzyło w moim dzieciństwie pobudziło moją świadomość, która rozpuściła ból, żal, złość i wszystkie często uznawane za negatywne uczucia. W zamian pojawiła się we mnie ulga, przestrzeń, spokój i wolność, które umożliwiły mi otwarcie na nowe uczucia i doznania tu i teraz.

Jednak, gdzieś z tyłu głowy, na dnie serca pozostał obraz matki, jako kata i związane z nim uczucia, które wprowadzały dyskomfort w chwilę obecną. Przecież ja byłam ofiarą. A czując się ofiarą także sama się katowałam.

Przyjrzałam się z miłosnym zrozumieniem mojej Mamie. Była kobietą o pogodnym usposobieniu i pełnym miłości sercu. Przekazywała mi swoją miłość w sposób, w jaki wówczas wydawało jej się, że jest słuszny. Była nieświadoma, że robiąc, to co robi wyrządza mi krzywdę. Zachowywała się tak, bo inaczej nie umiała. Tak ją wychowano i tak nauczono, bez znaczenia jakimi metodami się posługiwali jej rodzice, schemat był ten sam.

Przyglądając się życiu mojej Mamy uświadomiłam sobie, że była, wbrew wszelkim pozorom, kobietą niespełnioną, przestraszoną, podporządkowującą się innym, dającą sobą manipulować i wykorzystywać się, poświęcającą się innym, przeciążoną, udręczoną, zbolałą, pełną żalu i bólu, w ciągłym stresie, walczącą o przetrwanie, pragnącą miłości i wsparcia, bez własnych potrzeb i przyjemności, nieistniejącą...
Mając takie, a nie inne doświadczenia, w taki, a nie inny sposób przekazywała mi swoją matczyną miłość. Najlepiej jak umiała. Jej bezwarunkowa miłość schowana na dnie serca, przygnieciona przykrymi doświadczeniami nie była wstanie się przebić i ujawnić. Pozostała skryta na zawsze.

Mamo kocham Cię.
Kocham zupełnie inaczej niż przed laty.
Już wiem, że TY to JA.
JA to TY.
Ja mogę wszystko zmienić i zmieniam.
Odkrywam siebie i swoją miłość na nowo.
Już inną od Twojej.

Mamo,
tak bardzo Cię kocham
i dziękuję.












Zapraszam
do podróży z miłością w głąb siebie
i kontaktu mentalistka63@gmail.com
Maria Prosperita

Silne i pomocne kobiety z utraconym dzieciństwem.



Nawet kilkuletnie dziewczynki święcie wierzą, że właśnie do nich należy robić wszystko, „żeby było lepiej”, cokolwiek by to oznaczało. Córka zmuszona do zamienienia się rolami z matką słyszy zewsząd, że jest „taka duża”, „dzielna”, „odpowiedzialna”, „nad wiek mądra”, i czerpie satysfakcję z tych pochlebnych określeń. Ale w rzeczywistości jest przede wszystkim pozbawiona na szansy na zdrowe, beztroskie dzieciństwo.

Wiele kobiet wyrastających z takich dziewczynek może poszczycić się licznymi zaletami: zaradnością, gospodarnością, opanowaniem w trudnych sytuacjach. Córki niewydolnych życiowo matek mają niejako we krwi dźwiganie ciężarów ponad siły i wyręczanie innych w obowiązkach. Ludzie instynktownie zwracają się do nich po wsparcie, a one dobrze wiedzą, jak zadbać o cudze interesy, sukces i szczęście. Znacznie gorzej radzą sobie za to z własnymi potrzebami. Rzadko udaje im się opanować sztukę koncentrowania się na sobie, swoich marzeniach czy radościach. Rola opiekuńcza wrasta w nie tak głęboko, że wypiera i tłumi wszystko inne.

(…) Koszty ukradzionego dzieciństwa są wysokie i ponosi je, niestety, nie sprawca, lecz ofiara tej zuchwałej kradzieży. Jeśli pozbawiono cię prawa do bycia dzieckiem, a narzucono rolę opiekunki, na której opierała się twoja wartość w oczach innych i twoich własnych, nie mogłaś rozwijać się jako odrębna jednostka, cieszyć swobodną grą wyobraźni, uczyć beztroski i spontaniczności. Miałaś za mało czasu i zachęty do zadawania sobie pytań, kim jesteś, kim chcesz być, co sprawia ci radość, jak wyobrażasz sobie własną przyszłość. Zamiast tego od najmłodszych lat trenowałaś skupianie się na matce, zaspokajanie jej potrzeb w pierwszej kolejności, czujność w obliczu niepewnej sytuacji i rozwiązywanie życiowych problemów ponad twój wiek i siły.

Niezależnie jednak od tych bohaterskich wysiłków odwrócenie ról jest zawsze skazane na klęskę. Dziecko z natury rzeczy nie potrafi rozwiązać problemów swej matki – może to zrobić tylko ona sama. Nie zmieni jej nawet największe dziecięce poświęcenie – a mimo to córka uparcie i desperacko ponawia próby. I za każdym razem, gdy spełzają na niczym, nie może pozbyć się poczucia bezsilności, winy i wstydu. Małe dziewczynki radzą sobie z tymi destrukcyjnymi emocjami wiarą, że gdy dorosną, wreszcie zapanują nad rzeczywistością. Co nie udaje im się dzisiaj, musi udać się jutro – a wtedy wszystko będzie „jak należy”. I faktycznie, już jako dorosłe kobiety niestrudzenie nad tym pracują. Robią zbyt wiele dla innych, za dużo dają, zanadto pomagają.

Psycholodzy nazywają to zjawisko przymusem powtarzania (repetition compulsion): polega to na uporczywym postępowaniu według starych, nieskutecznych schematów w irracjonalnej nadziei, że tym razem przyniosą inne efekty niż w przeszłości. Jeśli kieruje tobą ów przymus, twoje życie mogą wypełniać niezliczone akty niesienia ulgi innym ludziom i rozwiązywania cudzych problemów. Nie ma w nim miejsca na radość, lekkość, zabawę. Co więcej, miłość, jaką obdarzasz bliskich, trudno nieraz odróżnić od litości – a przy tak zachwianej proporcji między dawaniem a braniem trudno też liczyć, że będzie naprawdę odwzajemniona.

Susan Forward "Matki, które nie potrafią kochać"
dzięki: Magdalena  Szpilka









 Zapraszam
do podróży z miłością w głąb siebie
i kontaktu mentalistka63@gmail.com
Maria Prosperita

04 listopada 2015

Oglądaj film ze swojego życia.



Życie jest magiczne!
To, co dzieje się w twoim życiu w ciągu jednego dnia, jest bardziej magiczne od najlepszych filmów fantasty - musisz jednak obserwować wydarzenia takim samym skupieniem, z jakim oglądałbyś film.

Kiedy podczas oglądania filmu rozmawiasz przez telefon albo po prostu przyspieszasz, dekoncentrujesz się i gubisz wątek. To samo może się stać z filmem z twojego życia, który nieustannie wyświetla się na ekranie twojego dnia. Jeśli chodzisz półprzytomny i nieuważny, przegapiasz ważne komunikaty i synchronie, które nieustannie przemawiają do ciebie i kierują twoim życiem.

Życie reaguje na ciebie. Życie się z tobą komunikuje.
Przypadki i zbiegi okoliczności nie istnieją. Każda rzecz ma swoją częstotliwość i kiedy coś pojawia się w twoim życiu, to znaczy, że znalazło się na tej samej częstotliwości, do której ty się dostroiłeś. Wszystko, co widzisz - znaki, kolory, ludzie, przedmioty - wszystko, co słyszysz, wszystkie okoliczności i zdarzenia w twoim życiu są dostrojone do twojej częstotliwości.

Rhondy Byrne











Zapraszam
do podróży z miłością w głąb siebie
i kontaktu mentalistka63@gmail.com
Maria Prosperita

03 listopada 2015

Czy zauważyłeś, że od niczego nie można uciec?



Czy zauważyłeś, że od niczego nie można uciec? Że rzeczy, którymi nie chcesz się zająć, których próbujesz uniknąć lub które starasz się zatuszować i udawać, że ich nie ma, prędzej czy później dopadają cię - szczególnie jeśli wiążą się ze starymi nawykami i lękami?

Pokutuje takie romantyczne wyobrażenie, że jeśli tu nie jest dobrze, to wystarczy udać się gdzie indziej i wszystko ułoży się inaczej. Jeśli ta praca nie jest dobra, zmień pracę. Jeśli ta żona nie jest dobra, zmień żonę. Jeśli to miasto ci się nie podoba, zmień adres. Jeśli dzieci stwarzają problemy, zostaw je pod opieką kogoś innego. Ten sposób myślenia opiera się na przekonaniu, że źródło twoich problemów leży na zewnątrz ciebie - w miejscu, gdzie żyjesz, w innych ludziach, w okolicznościach. Zmień miejsce, zmień okoliczności, a wszystko się ułoży; możesz zacząć od nowa.

Problem polega na tym, iż taki punkt widzenia w sposób wygodny ignoruje fakt, że to ty niesiesz ze sobą swoją głowę i swoje serce, i to, co niektórzy nazywają "karmą". Choćbyś - nie wiem jak - próbował, nie możesz uciec od siebie. I jakie masz podstawy, poza pobożnymi życzeniami, by sądzić, że gdzie indziej sprawy ułożą się inaczej lub lepiej?

Prędzej czy później pojawią się te same problemy, bowiem w rzeczywistości wyrastają one w znacznym stopniu z twojego sposobu widzenia, myślenia i postępowania. Zbyt często życie nie układa się nam, ponieważ przestajemy nad nim pracować, ponieważ nie chcemy wziąć odpowiedzialności za bieżący stan rzeczy i pracować ze swoimi problemami. Nie rozumiemy, że naprawdę można osiągnąć jasność, zrozumienie i przekształcenie w samym środku tego, co jest tu i teraz, jakkolwiek by to nie było trudne. Ale łatwiej i bezpieczniej dla naszego wyobrażenia o sobie jest zrzucić winę za własne kłopoty na innych ludzi i otoczenie.
O wiele łatwiej jest znaleźć błąd w kimś innym, kogoś oskarżać, wierzyć, że wystarczy zmienić coś na zewnątrz, uciec od sił, które cię powstrzymują, nie pozwalają ci się rozwijać, znaleźć szczęścia. (...)

Świat roi się od ofiar takiego sposobu myślenia. Spójrz dosłownie gdziekolwiek, a znajdziesz rozbite związki, rozbite rodziny, rozbitych ludzi - tułaczy bez korzeni, zagubionych, idących z tego miejsca w tamte, z tej pracy do tamtej, z tego związku w tamten, od tej idei zbawienia do tamtej, w rozpaczliwej nadziei, że właściwa osoba, właściwa praca, właściwe miejsce, właściwa książka odmieni to wszystko na lepsze. Albo czując się wyizolowani, niegodni miłości, zrozpaczeni zaprzestali poszukiwań i nie podejmują żadnej próby - choćby najbardziej niefortunnej - odnalezienia wewnętrznego spokoju.

Jon Kabat-Zinn










Kontakt:
mentalistka63@gmail.com

02 listopada 2015

Jedno z ulubionych zajęć ego, to uskarżanie się na innych




 
zdjęcie z internetu - autor nieznany




Każdy człowiek postępuje zgodnie ze swoim poziomem świadomości.

Ludzie uwielbiają narzekać, biorąc wszystko to, co ich spotyka do siebie, bardzo osobiście. A tak naprawdę nic nie jest kierowane do nas. Jednak ego interpretuje to tak, że:
On zrobił coś MNIE
Jakby on wybrał mnie celowo i robi to ciągle.

Rzecz w tym, że ego uwielbia takie sytuacje, bo może uskarżać się na to, co inni MI zrobili. A czym więcej narzekamy na to, co inni MI zrobili, tym silniejsze staje się to "MI". Przez narzekanie na innych, którzy jakoś zawiedli, przekroczyli zasady, coś zrobili lub nie zrobili czegoś, coś zrobić powinni, "karmimy" ego.

Jedno z ulubionych zajęć ego, to uskarżanie się na innych
Im bardziej narzekam na kogoś, tym bardziej czuję, że JA mam rację.











01 listopada 2015

Wgląd w rzeczywistość mówi... opanuj dwadzieścia cztery godziny.



Wszyscy terminujemy u tego samego nauczyciela, z którym pierwotnie pracowały religijne instytucje: u rzeczywistości. Wgląd w rzeczywistość mówi... opanuj dwadzieścia cztery godziny. Zrób to dobrze, bez rozczulania się nad sobą.

Tak samo trudno jest zebrać dzieci do samochodu i zawieźć je do autobusu szkolnego, jak zimnym rankiem śpiewać sutry w sali Buddy. Jedno nie jest lepsze od drugiego, jedno i drugie może być strasznie nudne, ale zaletą obydwu jest powtarzalność. Powtarzanie, rytuał, i ich dobre rezultaty przyjmują wiele form.
Zmienianie filtra, wycieranie nosów, chodzenie na przyjęcia, zbieranie śmieci wokól domu, zmywanie naczyń, sprawdzanie poziomu oleju - nie dopuszczaj myśli, że to odciąga cię od poważniejszych zadań.

Codzienny tok zajęć nie jest masą kłopotów przeszkadzających w wykonaniu "praktyki", która wprowadza nas na "ścieżkę" - to jest nasza ścieżka.

Gary Snyder










Kontakt:
mentalistka63@gmail.com