04 kwietnia 2019

Rekonfiguracja


Słowo to pojawiło się w moim życiu wraz z cudowną osobą, która je wypowiedziała...

Okres, w którym byłam nie należał do najłatwiejszych, gdyż dotykałam w sobie coraz głębszych poziomów i pojawiały się wątpliwości, obawy... nawet pytania o sens...  Umysł z uporem maniaka "przekonywał" mnie o bezsensowności jakichkolwiek działań. I na nic zdaje się ogromna wiedza poparta wieloletnim doświadczeniem, kiedy wchodzimy głębiej i głębiej w siebie. Kiedy dotykamy subtelności, które nie do końca można przełożyć na codzienność. Proces piękny, ale także bolesny, czasami nawet bardzo, a przecież nie chcemy czuć bólu i doświadczać przykrych emocji, które są tak głęboko ukryte pod stertą rupieci i różnego rodzaju badziewi, że na samą myśl o odgracaniu odrzuca nas i robi nam się niedobrze...

Pytanie, tylko czy dalej ten balast chcemy ciągnąć za sobą? Ja nie chciałam. Zakasałam rękawy i zabrałam się do roboty. Zeszło mi znacznie dłużej niż przypuszczałam. W pewnym momencie pojawiła się ONA. Niespodziewanie zagościła w moim życiu osoba, która pomogła mi spojrzeć z innej perspektywy na problem w jednym z tematów, który ciągnęłam za sobą, jak przywiązaną kulę u nogi, ograniczającą mnie w nie jednym działaniu.

Pojawiła się, pomyślałam"gościnnie", ale pozostała ze mną na stałe, pomimo, że dzieli nas odległość fizyczna, to jest dalej dla mnie wsparciem. W procesie zmian, ważne jest aby obok był ktoś, kiedy potrzebujemy chociażby spojrzenia z innej perspektywy, jakieś wskazówki aby odkryć w sobie to "coś", co nie pozwala ruszyć dalej...

Możemy robić wszystko sami. Szczególnie kobiety, takie ZosieSamosie. I faktycznie w rozwoju nikt za nas nic nie zrobi, jednak dobrze jest czasami poprosić o pomoc. I ja poprosiłam. Odważyłam się. Poprosiłam, co nie było dla mnie łatwe, ale zrobiłam to i otrzymałam pomoc.

To właśnie od niej usłyszałam, to piękne dla mnie słowo: rekonfiguracja. Słowo, którego nie byłam wstanie zapamiętać przez kilka długich tygodni. Nie mogłam, bo właśnie we mnie i moim życiu odbywała się wielopoziomowa rekonfiguracja. Także rekonfiguracja wielu rozpoczętych projektów, w tym także mojej książki, na którą wielu z Was czeka z niecierpliwością...

Odpadło ze mnie wiele, bardzo wiele. To co zostało odkryte na nowo w cudowny sposób się układa, scala, harmonizuje... Cudowne uczucia i dla tych uczuć wato przechodzić każdy proces, nawet bolesny, który pozwoli zrobić kolejne kroki do przodu i w górę, a czasami są to nawet... skoki milowe!

Cudownego odkrywania siebie i życia na nowo.
Maria Prosper-Life






zdjęcie z internetu - autor nieznany







03 lutego 2019

Sporo się dzieje.




Częstotliwość, jak i intensywność uwalnianych przekonań, programów i tematów jest niesamowita. Takiego nagromadzenia, chyba nigdy jeszcze nie doświadczyłam, w tak krótkim czasie. Być może, że dotykam coraz głębszych pokładów. Być może przyczynił się do tego ponad roczny okres spokojniejszych wglądów w siebie i to czasami w kompletnej ciszy... Nie wiem i nie muszę wiedzieć.

Jest, jak jest.
Dzieje się, jak się dzieje.
Będzie, co ma być.

W tym okresie pojawiła się cudowna osoba, która jest ogromnym wsparciem w tym trudnym i bolesnym dla mnie procesie.
Tak, trudnym i bolesnym, bo pokazują się przeróżne sytuacje, a one powiązane są z emocjami. Przykrymi emocjami, które dotychczas były podświadomie skwapliwie chowane.
To jak zabawa w chowanego. Niby szukamy, ale tak na prawdę nie chcemy ich znaleźć. Pozostają nieujawnione i nieprzeżyte. I tak sobie idą z nami przez życie układając je nam po swojemu.

Teraz wypływają niechciane emocje, domagają się uwagi, przeżycia i uwolnienia. A to boli. Jednak nie ma innej drogi, chyba że wybieramy iluzję.

Ewa, bo o niej mowa, wykazuje się dużą dozą cierpliwości i czasu, będąc w całym tym procesie dla mnie ogromnym wsparciem.
Dziękuję Kochana.

Wczoraj, po kolejnej rozmowie, w której dzieliłam się swoimi spostrzeżeniami w procesie zmian... przyszła myśl...
"przeproś i podziękuj".
Tak, w takiej kolejności.

Ewcia wie, jak bardzo jestem jej wdzięczna
i jak umiem okazuję to.
Ale "przepraszać"...
Coś tu "nie gra"?
Za co?
Dlaczego?

...

Cisza, powrót do siebie i... olśnienie!

Dużo dostaję.
Za dużo!

Kłania się przyjmowanie.
I wczoraj nawet przyszła myśl o "przeproszeniu"
Przepraszaniu za przyjmowanie.
Oj nie, tego nie zrobię!
I nie zrobiłam, ale za to przyjrzałam się sobie.

Od dłuższego czasu pracuję z tematem przyjmowania, ale jak widać dalej zaskakuje i będzie zaskakiwać. Tylko ode mnie zależy, co z tym zrobię.
Być może też masz podobny temat do przepracowania, to wiedz, że nie jesteś sam, a z każdym krokiem jest lepiej.

Nie przepraszaj, za to, że pozwalasz sobie na bycie sobą.
(O ile nie krzywdzisz.)

Nie przepraszaj, że żyjesz.
To jest Twoje życie i masz prawo przeżyć je po swojemu.

Daj sobie przyzwolenie na...
PRZYJMOWANIE

Maria Prosper-Life
mentor-praktyk miłości do życia
 
 
 
 
 
 
 
 














01 lutego 2019

Charakter, osobowość, odwaga.





Nie bez powodu odwaga jest wymieniona jako trzecia.



Rita Levi-Montalcini
włoska uczona, lekarka embriolog i neurolog,
laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny.





zdjęcie znalezione w sieci






21 stycznia 2019

Szacunek w relacjach.




"W ciągłym biegu, natłoku spraw, maili, telefonów, mediów, przechodzimy obok wielu spraw obojętnie. Często przechodzimy obojętnie obok drugiego człowieka…"
















14 stycznia 2019

Sposób postrzegania, sposobem na życie.



Mędrzec odwiedził pewną kobietę, która nie przestając nawet na moment uskarżać się i płakać, przez wszystkich na wsi nazywana była Wieczną Płaczką. Spytał ją zatem, co stanowi powód jej tak wielkiej zgryzoty, że ustawicznie musi ronić łzy.

- Mam dwie córki – wyjaśniła łkając. – Kocham je nad życie. Starsza robi parasole, a młodsza sandały. Ale w słoneczne dni, moja starsza córka nie ma zbytu na swoje parasole, co mnie tak bardzo przygnębia, że nie mogę się powstrzymać od łez. Natomiast kiedy pada deszcz, moja młodsza córka nie ma chętnych na sandały i to doprowadza mnie do rozpaczy.

Nigdy nie jest dobrze, zawsze tylko niekorzystne okoliczności i straty. Dlatego moje troski i żale nie mają końca.

- Nie w tym leży cały kłopot. Twój problem stanowi sposób widzenia spraw – odrzekł mędrzec. – Co byś powiedziała na to, by podczas pięknej pogody cieszyć się z tego, że twoja młodsza córka może sprzedawać sandały, zaś podczas deszczu z tego, że twoja druga córka sprzedaje parasole. W ten sposób będziesz miała zawsze powód do radości.


Przemiana, jaka się stopniowo w niej dokonała, wprawiła sąsiadów w niemałe zdumienie. Wkrótce też przemianowali ją oni z Wiecznej Płaczki na Wesołą Kumoszkę i już tylko tak ją nazywali.


Norbert Lechleitner















07 stycznia 2019

Chwilowy bohater



Kiedy grasz...
nie jesteś sobą
- jesteś większy i potężniejszy,
piękniejszy.
Jesteś bohaterem chwilowym.
Posiadasz moc
i ziemską chwałę.
Są twoje,
na jeden wieczór.

~Agnes de Mille















Życie to tylko pracodawca




Targowałem się z Życiem o grosz,
Życie nie chciało dać więcej,
Choćbym nie wiem jak błagał i kresu dnia
Gdy liczyłem, co miałem w niemal pustych rękach;

Bo Życie to tylko pracodawca,
I daje ci to, o co prosisz,
Lecz kiedy uzgodnisz zapłatę
Cóż, swe zadanie masz znosić.

Pracowałem jak popychadło,
By z rozczarowaniem pojąć,
Że jakiejkolwiek stawki bym zażądał,
Życie chętnie by zapłaciło.

~Jessie B. Rittenhouse











Miłość



Miłość nie jest materialna.
Jest energią.
To uczucie obecne w pokoju, sytuacji, w osobie.
Nie można jej kupić.
Seks jej nie gwarantuje.
Miłość nie ma nic wspólnego ze światem fizycznym,
choć można ją wyrazić.
Doświadczamy jej jako
dobroci, dawania,
miłosierdzia, współczucia,
pokoju, radości,
akceptacji, nieosądzania,
połączenia i bliskości.

~Marianne Williamson