03 czerwca 2016

Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!




Kochani, bardzo dziękuję za wsparcie, zaufanie i zakup moje książki w przedsprzedaży:
 
Aneta Benedykczak, Remigiusz Kalwarski, Grażyna Kędzia, Maria Pawelec, Agata Zag, Barbara Wieduwilt, Beata Henglewicz, Józefa Dowlaszewicz, Mariola Linka, Wiesława Łapka, Ania Kordysz, Małgorzata Anna Bołtryk, Grażyna Jasińska, Urszula Pomykała, Halina Jabłońska, Małgorzata Szywacz, Irena Kowalczyk, Izabela Golimowska, Dorota Sławatycka, Anna Jaworska, Jolanta Sylwia Kremer, Maria Podgorski, Teresa Maria Wlosowicz, Asia Morska, Michał Wilczyński, Agnieszka Plewa, Krystyna Malon, Barbara Spandel, Agata Dyderska, Wiesława Szportun, Zenobia Józefowicz, Marzena Kmiecik-Stanek, Bożena Kowalska-Nitka, Miroslawa Tarnowska, Malgorzata Stachurska, (Andrzej Racki - proszę o kontakt)
 
Kochani <3 <3 <3
w podziękowaniu za wiarę we mnie i w to co robię, w książkę...
każdą zakupiona książkę w przedsprzedaży zadedykuję imiennie z Miłością :)
Dziękuję, że Jesteście!!!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

02 czerwca 2016

Miało być tak pięknie, a jest do bani!


Pamiętam, jak sama wypowiadałam to zdanie:
"Miało być tak pięknie, a jest do bani! Robię, robię i nic!"

No prawie nic, bo jakieś tam niewielkie zmiany pojawiały się w moim życiu. Czasami coś się zamanifestowało już, inne po jakimś czasie, jednak nie było to, wystarczająco dla mnie zadowalające.
No przecież, z tego co informowali na warsztatach, szkoleniach czy w książkach i filmikach, miało być szybko i łatwo! Nic z tego! Nie dość, że nie było ani szybko, ani łatwo, to czasami wcale nic nie działało z tego co stosowałam i praktykowałam. Nie, nie olewałam i nie robiłam ćwiczeń, po to tylko aby je wykonać i odfajkować. Przykładałam się do nich sumiennie i nic!

I mogłam tak sobie, to wszystko praktykować do samej śmierci i tak by nie zadziałało. Nie było takiej możliwości, bo prawie wszystko, co chciałam zmienić, czerpało inspirację z umysłu całkowicie odizolowanego od serca i uczuć. A najczęściej stało z nim w opozycji. Nawet, gdy pragnienie pojawiało się z serca, to i tak mój cudowny sabotażysta zabierał się do roboty, "stając kantem".

Sporą drogę przebyłam, aby uświadomić sobie, że nie tędy prowadzi droga. Znowu schodziłam na manowce, do momentu, kiedy to olśniło mnie, że cokolwiek jest sprzeczne z moimi uczuciami i pragnieniami serca, nie może zaistnieć, zamanifestować się w moim życiu. A jeżeli nawet, to tylko po to aby mi jeszcze bardziej dowalić i uświadomić mi, że czas w końcu opuścić kotarę iluzji.

Odkryłam, że jest znacznie łatwiejszy, choć nieco dłuższy proces zmian, niż ten który tak pięknie naświetlano mi z różnych stron: "zrób to czy tamto, a będziesz piękna, zdrowa i bogata". Nic mylnego. Każda zmiana wymaga procesu i czasu, jak katar, który najczęściej przechodzi po tygodniu, a nie po paru godzinach.

Znalazłam swoje sposoby, metody, triki na zmianę życia. Zmieniała je, to i Ty też możesz! Zapraszam do mojej pierwszej książki dostępnej w przedsprzedaży.
Kontakt mailowy lub na czacie profilu. Zapraszam.

Maria Prosperita
mariaprosperita@gmail.com





 





30 maja 2016

Dziękuję, żę Jesteście!



Kolejny raz zatrzymałam się.
Tym razem ze wzruszenia.
I to dzięki Wam Kochani.
Dziękuję, że Jesteście









28 maja 2016

Życie jest proste!



Kochani, zwracajcie swoją uważność na to, co Wam w sercu gra i jakie są Wasze pragnienia, bo wcześniej czy później zamanifestują się one w naszym życiu. Właśnie materializuje się moje kolejne pragnienie... Książka! To już nie marzenie, ale realność, bo właśnie powstaje!
Część z Was już o tym wie, nieprawdaż?

Coś, co jakiś czas temu odłożyłam na półkę a/a z możliwością powrotu do tematu może kiedyś tam... Nic z tego! Widać teraz, że pragnienie było głębokie i prawdziwe, bo życie zadbało o to, abym pojawiła się we właściwym czasie i miejscu, aby już dłużej nie odkładać marzenia na później. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pozwoliłam się prowadzić słuchając głosu serca i lotem błyskawicy zaczęło się dziać! Jestem w projekcie, w którym intensywnie uczucia i pragnienia materializują się. Powstaje książka, moja książka (!), w której podzielę się moją drogą dojścia do życia w miłości. A życie w miłości i zgodzie ze sobą jest proste i łatwe.

Droga, którą przebyłam, nie była wcale łatwa. Była wyboista i bolesna. Oj, bardzo bolało, ale moja chęć zmiany i determinacja pozwoliły odkryć, że życie jest proste! To my tak naprawdę, sami je sobie komplikujemy ciągle uciekając od niego... Warto się zatrzymać, podjąć decyzję i dokonać zmian. Wcale nie musi tak być, jak jest. Zawsze możemy sprawić, że już za chwilę będzie inaczej.

W książce podzielę się moimi doświadczeniami, jak odmieniłam swoje życie o 180 stopni. Jak tego dokonałam. Tak dokonałam, bo to nie jest pstrykanie palcami i "samo się robi". Kochani wszystko jest możliwe jeżeli tylko przestaniemy uciekać. Uciekać przed sobą.

Każdy kto sięgnie po książkę znajdzie coś dla siebie, ponieważ książka tworzona jest z myślą o Anecie, Grażynie, Agacie, Kasi, Małgosi, Henryku, Wiesławie i wielu innych czytelnikach Mocy Miłości Serca. Dla Was, kochani ta książka i zawarta w niej mądrość życiowa. Tak, mądrość życiowa, bo wiedza wprowadzona do codzienności i doświadczana w rzeczywistości staje się mądrością życiową. Książka pozwoli Wam skrócić drogę własnych zmian, jeżeli zechcecie się zapoznać z procesem, w jaki sposób dokonałam zmian niemożliwego w możliwe.

Maria Prosperita















21 maja 2016

Energia Miłości Serca na papierze.



Sporo się dzieje. Pojawia się pomysł za pomysłem, projekt za projektem i sukcesywnie będę informowała o nich na blogu.
Dzisiaj kolejny z nich, o którym część już z Was wie...

Jakiś czas temu pojawiła się myśl, później pomysł, jednak odłożyłam go at akta, jako niemożliwy do zrealizowania na dany moment. Później pojawiła się szansa na jego realizację, następnie możliwość... i wszystko wskazuje na to, że jest realna szansa sfinalizowania, czytaj zmaterializowania czegoś co dotychczas wydawało się niemożliwe i nierealne. Wydawało, dlatego też jeszcze nie zaistniało i nie zamanifestowało się w moim życiu.

O czym mowa?
Hm... jakby to było, gdybym wydała książkę?
No właśnie, niemożliwe być może okaże się... jak najbardziej możliwym!

Na sam pomysł prawdopodobnie bym nigdy nie wpadła, jednak częste zapytania od Was, czy nie myślałam o napisaniu książki, poruszyły coś we mnie. Szczególnie czytelnicy mojego poprzednie wieloletniego bloga. Część jest nadal ze mną, za co z wdzięcznością dziękuję.

To dzięki Wam, cudowni czytelnicy mojej pisaniny i Waszym impulsom w postaci pytań o książkę zakiełkowało coś w moim sercu. Coś pokryte obawami i wątpliwościami... jaaa??? No aniby czemu nie? Fajnie byłoby wszystko, co mi w sercu gra przelać na papier, który byłby w zasięgu ręki. Papier z którego emanowała by energia Miłości przeplatana uczuciami spokoju, wolności i spełnienia pokazująca, że wszystko jest możliwe. Pokazująca na własnym doświadczeniu, że jeżeli jesteśmy gotowi na zmiany i do działania, czyli wkroczenia na drogę procesu zmian, to wszystko można odmienić, niezależnie od wieku, czasu, obecnej sytuacji... rezygnując z wymówek i tłumaczeń!

Kochani, zapytanie do Was moi cudowni czytelnicy:
Kto z Was chciałby kupić moją książkę, gdyby została wydana?
A kto już teraz, jeszcze przed jej wydaniem, zechciałby nabyć swój wyjątkowy i niepowtarzalny egzemplarz, dokonując już jej zakupu?

Nie ukrywam, że z ciekawością dziecka będę czekała na Wasze opinie, a osoby zainteresowane zapraszam do kontaktu. No to odleciałam! Wszystko jest przecież możliwe, to dlaczego nie puścić wodzy wyobraźni i oddać się marzeniom. Kocham Was!

Maria Prosperita
mariaprosperita@gmail.com















18 maja 2016

No to się zadziało!



Zadziało się wczoraj, 17-go po 21-pierwszej!!!
Jeszcze jest we mnie ogrom emocji, że nie umiem zebrać myśli, wyciszyć się. Wszystko we mnie wibruje. Każda komórka jest wręcz przeładowana energią.

Tak, ja nie umiem zebrać myśli (!), bo emocje, także te pozytywne, działają tak samo jak te, uznawana w dualiźmie za "złe", chociaż złymi nie są.

Nie pytajcie, w jaki sposób, jaką drogą znalazłam się we właściwym miejscu, we właściwym czasie, bo słowa z trzeciego wymiaru tego nie są wstanie ująć. Ważne, że w niesamowity i niewyobrażalny sposób znalazłam się tam, gdzie miałam się znaleźć. Ciekawe nawet jest to, że w pewnym momencie zaczęłam "chcieć" opuścić spotkanie , na którym w bardzo dziwny sposób się znalazłam. Jednak coś mnie "tam" trzymało, nie pozwalało wyjść. Poddałam się temu, pomimo zmęczenia i dającego coraz bardziej znać o sobie dyskomfortu w ciele. Zostałam.

Zostałam i zaczęło się dziać! Zmęczenie było, dyskomfort też, jednak nagle pojawiła się jeszcze inna energia owładniająca moje serce, moje myśli, mnie całą. Energia znacznie potężniejsza od tych. które już we mnie i przez mnie przepływały. Cudowny rodzaj napięcia zaczął wzrastać, obejmować mnie całą i wystarczyła jedna propozycja ze strony prowadzącego i... ułamek sekundy i ja weszłam w ten projekt. Projekt, którego pomysł od jakiegoś czasu zarzuciłam, odkładając na później, czyli na lata, uznając za niemożliwy do zrealizowania w obecnej chwili. W projekt, bez szans powodzenia, jako moją realizację i to to się dzieje w tym temacie na rynku.

Jednak wczoraj, ułamek sekundy i weszłam w temat, który ma być zrealizowany w bardzo krótkim czasie, od zera do produktu finalnego, to jeszcze temat, o którym nie mam "zielonego pojęcia" jak się w nim poruszać. Jestem szalona! Nie raz to już słyszałam. Nie raz szalone rzeczy robiłam i to z doskonałym efektem. To i teraz TO też mogę zrobić! Nie jest to chciejstwo, nie jest to oczekiwanie. To jest wewnętrzna ciekawość dziecka nową zabawką, czyli wejście w projekt. Niesamowity projekt, który może zrealizować, w krótkim czasie moje marzenie sprzed wielu lat.

Wczoraj, dzięki spotkaniu wypuściłam to moje małe-duże marzenie z wnętrza, z moje go serca, i... jakby poza mną podjęłam działania, wchodząc... w coś szalonego i niemożliwego. Wiem już, że wszystko jest możliwe, to i TO w co się właśnie "wpakowałam" też.

Ciekawostką jest także fakt, że dniem rozpoczęcia działań w projekcie jest dzień moich urodzin. No to cudowny prezent sobie zrobiłam!
Twórco projektu... o tobie jeszcze napiszę, jak i o samym projekcie. Kochani będziecie mogli na bieżąco śledzić moje poczynania, które z pewnością zmienią mnie, ale mogą także zmienić moje życie. Nie ważne, jaki będzie efekt, ważne, że się odważyłam!!!
Jestem szalona i przerażona! I... cholernie... upsss szczęśliwa!
Nie wiem co będzie, nie wiem jak będzie... Nie ważne!
Ważne, że będzie się działo!!!

Maria Prosperita













15 maja 2016

Błogosław z Miłością 16-22.05.



Na najbliższy tydzień proponuję proste i łatwe "ćwiczenie" wprowadzające w nas zmiany na wielu poziomach. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może być ono "wyzwaniem", ale warto spróbować z dziecięcą ciekawością, bez nakładania presji na siebie.

Kochani w tym błogosławimy z Miłością wszystko i wszystkich. Każdą pojawiającą się sytuację, każde wydarzenie, każdą napotkaną osobę bez względu na to czy nam się podoba czy też nie. Wyłączamy dualizm, nie oceniamy w kategoriach dobra i zła, lecz wszystko błogosławimy z Miłością. Proste? Proste, gdy nabierzemy praktyki. A wówczas to, świat zacznie nam odpowiadać tym samym, także Miłością.

Zapraszam wszystkich do praktykowania Miłości w codzienności!

Maria Prosperita