03 lutego 2019

Sporo się dzieje.




Częstotliwość, jak i intensywność uwalnianych przekonań, programów i tematów jest niesamowita. Takiego nagromadzenia, chyba nigdy jeszcze nie doświadczyłam, w tak krótkim czasie. Być może, że dotykam coraz głębszych pokładów. Być może przyczynił się do tego ponad roczny okres spokojniejszych wglądów w siebie i to czasami w kompletnej ciszy... Nie wiem i nie muszę wiedzieć.

Jest, jak jest.
Dzieje się, jak się dzieje.
Będzie, co ma być.

W tym okresie pojawiła się cudowna osoba, która jest ogromnym wsparciem w tym trudnym i bolesnym dla mnie procesie.
Tak, trudnym i bolesnym, bo pokazują się przeróżne sytuacje, a one powiązane są z emocjami. Przykrymi emocjami, które dotychczas były podświadomie skwapliwie chowane.
To jak zabawa w chowanego. Niby szukamy, ale tak na prawdę nie chcemy ich znaleźć. Pozostają nieujawnione i nieprzeżyte. I tak sobie idą z nami przez życie układając je nam po swojemu.

Teraz wypływają niechciane emocje, domagają się uwagi, przeżycia i uwolnienia. A to boli. Jednak nie ma innej drogi, chyba że wybieramy iluzję.

Ewa, bo o niej mowa, wykazuje się dużą dozą cierpliwości i czasu, będąc w całym tym procesie dla mnie ogromnym wsparciem.
Dziękuję Kochana.

Wczoraj, po kolejnej rozmowie, w której dzieliłam się swoimi spostrzeżeniami w procesie zmian... przyszła myśl...
"przeproś i podziękuj".
Tak, w takiej kolejności.

Ewcia wie, jak bardzo jestem jej wdzięczna
i jak umiem okazuję to.
Ale "przepraszać"...
Coś tu "nie gra"?
Za co?
Dlaczego?

...

Cisza, powrót do siebie i... olśnienie!

Dużo dostaję.
Za dużo!

Kłania się przyjmowanie.
I wczoraj nawet przyszła myśl o "przeproszeniu"
Przepraszaniu za przyjmowanie.
Oj nie, tego nie zrobię!
I nie zrobiłam, ale za to przyjrzałam się sobie.

Od dłuższego czasu pracuję z tematem przyjmowania, ale jak widać dalej zaskakuje i będzie zaskakiwać. Tylko ode mnie zależy, co z tym zrobię.
Być może też masz podobny temat do przepracowania, to wiedz, że nie jesteś sam, a z każdym krokiem jest lepiej.

Nie przepraszaj, za to, że pozwalasz sobie na bycie sobą.
(O ile nie krzywdzisz.)

Nie przepraszaj, że żyjesz.
To jest Twoje życie i masz prawo przeżyć je po swojemu.

Daj sobie przyzwolenie na...
PRZYJMOWANIE

Maria Prosper-Life
mentor-praktyk miłości do życia
 
 
 
 
 
 
 
 














01 lutego 2019

Charakter, osobowość, odwaga.





Nie bez powodu odwaga jest wymieniona jako trzecia.



Rita Levi-Montalcini
włoska uczona, lekarka embriolog i neurolog,
laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny.





zdjęcie znalezione w sieci






21 stycznia 2019

Szacunek w relacjach.




"W ciągłym biegu, natłoku spraw, maili, telefonów, mediów, przechodzimy obok wielu spraw obojętnie. Często przechodzimy obojętnie obok drugiego człowieka…"
















14 stycznia 2019

Sposób postrzegania, sposobem na życie.



Mędrzec odwiedził pewną kobietę, która nie przestając nawet na moment uskarżać się i płakać, przez wszystkich na wsi nazywana była Wieczną Płaczką. Spytał ją zatem, co stanowi powód jej tak wielkiej zgryzoty, że ustawicznie musi ronić łzy.

- Mam dwie córki – wyjaśniła łkając. – Kocham je nad życie. Starsza robi parasole, a młodsza sandały. Ale w słoneczne dni, moja starsza córka nie ma zbytu na swoje parasole, co mnie tak bardzo przygnębia, że nie mogę się powstrzymać od łez. Natomiast kiedy pada deszcz, moja młodsza córka nie ma chętnych na sandały i to doprowadza mnie do rozpaczy.

Nigdy nie jest dobrze, zawsze tylko niekorzystne okoliczności i straty. Dlatego moje troski i żale nie mają końca.

- Nie w tym leży cały kłopot. Twój problem stanowi sposób widzenia spraw – odrzekł mędrzec. – Co byś powiedziała na to, by podczas pięknej pogody cieszyć się z tego, że twoja młodsza córka może sprzedawać sandały, zaś podczas deszczu z tego, że twoja druga córka sprzedaje parasole. W ten sposób będziesz miała zawsze powód do radości.


Przemiana, jaka się stopniowo w niej dokonała, wprawiła sąsiadów w niemałe zdumienie. Wkrótce też przemianowali ją oni z Wiecznej Płaczki na Wesołą Kumoszkę i już tylko tak ją nazywali.


Norbert Lechleitner















07 stycznia 2019

Chwilowy bohater



Kiedy grasz...
nie jesteś sobą
- jesteś większy i potężniejszy,
piękniejszy.
Jesteś bohaterem chwilowym.
Posiadasz moc
i ziemską chwałę.
Są twoje,
na jeden wieczór.

~Agnes de Mille















Życie to tylko pracodawca




Targowałem się z Życiem o grosz,
Życie nie chciało dać więcej,
Choćbym nie wiem jak błagał i kresu dnia
Gdy liczyłem, co miałem w niemal pustych rękach;

Bo Życie to tylko pracodawca,
I daje ci to, o co prosisz,
Lecz kiedy uzgodnisz zapłatę
Cóż, swe zadanie masz znosić.

Pracowałem jak popychadło,
By z rozczarowaniem pojąć,
Że jakiejkolwiek stawki bym zażądał,
Życie chętnie by zapłaciło.

~Jessie B. Rittenhouse











Miłość



Miłość nie jest materialna.
Jest energią.
To uczucie obecne w pokoju, sytuacji, w osobie.
Nie można jej kupić.
Seks jej nie gwarantuje.
Miłość nie ma nic wspólnego ze światem fizycznym,
choć można ją wyrazić.
Doświadczamy jej jako
dobroci, dawania,
miłosierdzia, współczucia,
pokoju, radości,
akceptacji, nieosądzania,
połączenia i bliskości.

~Marianne Williamson















21 grudnia 2018

Boję się, ale robię!



Tak, boję się i robię. Kiedyś bałam się i nie robiłam, chyba że traumatyczne wydarzenia mnie do tego zmuszały. Jednak moja książka do nich nie należała, chociaż stała się cudowną nauczycielką. Zmusiła mnie do głębszego wglądu w siebie, także do przepracowania "proszenia i przyjmowania". Wymuszała działania, których nigdy bym się nie podjęła, bo strach był większy niż pragnienia i dusił je w zarodku.

Tak kochani, nie odzywałam się. Wycofywałam się, ze wstydu. Wstydu, że nie dotrzymałam obietnicy, że zaufaliście, a ja... zawiodłam. Zwyczajnie się bałam. Bałam się oceny i krytyki. I mając takie uczucia w sobie, zdarzały się sytuacje, kiedy to słyszałam głośno od niektórych z was. Jednak w znacznej większości byliście (i jesteście) pełni zrozumienia i cierpliwego oczekiwania, co z kolei było mi trudno przyjąć. No jak to? Wszystko potoczyło się inaczej, a tu dalej akceptacja i zrozumienie? Jak można darzyć miłością "pomimo"? Oczywiście ja w stosunku do innych, to już jak norma, ale w odniesieniu do mnie? No cóż... trudno jest przyjąć bezwarunkową akceptację. Cudowna lekcja, za którą każdemu z was bardzo dziękuję. Do każdego, kto jeszcze nie otrzymał ode mnie odpowiedzi, odpowiem sukcesywnie w najbliższych dniach.

Teraz też się boję, ale piszę. Mój strach jest ciut mniejszy niż chęć podzielenie się z wami tym, co przeżywałam i przeżywam. Tak, dalej się boję, ale nie dokonam zmian, jeżeli będę tkwić w miejscu. Jedynie przez działanie możemy coś, jak i wszystko zmienić.

JUŻ NIE BOJĘ SIĘ BAĆ, bo strach jest częścią nas - ujawniający się w momentach zagrożenia i mobilizujący nas do działania. Jednak strach iluzoryczny i wyimaginowany pracą naszego umysłu może ulotnić się jak kamfora, kiedy tylko przejdziemy do działania, a nie będziemy się ograniczać tylko do "gdybania".


W ostatnim okresie sporo procesów przerobiłam na coraz to głębszych wglądach w siebie i doświadczenia te były i są cudowne, chociaż często bolesne, nawet bardzo bolesne i przykre. Tym wszystkim, co przeżyłam, odkryłam, przyszło do mnie będę się sukcesywnie dzieliła. Być może komuś ułatwi to samozrozumienie.

Dziękuję ci za cierpliwość.
Dziękuję ci za zrozumienie.
Dziękuję ci za miłość.

Dziękuję za życie.

Maria Prosper