niedziela, 25 czerwca 2017

Jak lustro.





















Zmień coś. Cokolwiek.



Z życia wzięte...

Telefon. Zapłakany kobiecy głos w słuchawce.
Prośba o pomoc z polecenia.
Problemy z mężem. Bezradność i zagubienie.
Zmęczenie sytuacją... życiem.
Oboje są w kraju na wakacjach. Kilka tygodni.
Mąż chce wypocząć od pracy, ona zadowolić całą swoją pozostałą rodzinę.
Nie mają czasu dla siebie. I tu na wakacjach. I tam na emigracji.

Jak się okazuje, że jeden dzień, jedno popołudnie aby spędzić na randce z własnym mężem jest niemożliwe do zrealizowania przez wiele miesięcy.
I życiu codziennym i na wakacjach.
Nie ma czasu.

Nie da się zadowolić wszystkich!

Nie ma czasu dla bliskiej osoby.
Nie ma czasu dla siebie.
Nie ma czasu na randkę ze sobą.

I jest tak, jak jest.
I nie może być inaczej.
I nie będzie inaczej.

Podejmij decyzję.
Zmień coś.
Cokolwiek.


Maria Prosperita
praktyk świadomego życia
mentalistka63@gmail.com






foto: Greg Bialasz









Bądź.




Nie musisz robić wrażenia.
Nie musisz być kimś innym.
Nie musisz udawać.

Bądź autentyczny.
Bądź naturalny.
Bądź.

Maria Prosper














środa, 14 czerwca 2017

Presja wybaczenia.


Każdy chciałby aby wszystko płynęło i samo się układało w naszym życiu. Jednak echa przeszłości są z nami obecne w teraźniejszości i tworzą zatory w swobodnym przepływie i urzeczywistnianiu naszych pragnień.

Jedną z blokad w naszej rzece życia są wszystkie urazy i żale. Każdy ból i każde uczucie krzywdy, to kłody i bele, które w niektórych przypadkach utworzyły już solidną tamę zatrzymująca naturalny i swobodny nurt rzeki naszego życia.

Kiedy przez uważną obserwację zaczynamy sobie to uwiadamiać, rzucamy się do odgruzowywania naszej rzeki z presją wybaczania sobie i innym. Skutek często jest odwrotny od zamierzonego, bo rozumne wybaczenie niewiele ma wspólnego z tym płynącym z serca. Kombinujemy ile się da, a efektów brak. Między sercem a rozumem jest sprzeczność, a jedynie w harmonii dokonują się zmiany.

Nie jest to sytuacja bez wyjścia, ale może zamiast "z motyką na słońce" warto zacząć od prostych kroków na ziemi. Od przesłania naszym "oprawcom" życzeń pokoju... i już słyszę oburzenie i wewnętrzny bunt. To jak chcesz wybaczyć, kiedy z tak ogromną trudnością przychodzi wysłanie "wrogowi" życzeń pomyślności. To zwykła ściema "wybaczania".

Zacznij stopniowo od życzeń wysyłanych mentalnie. Nie musisz ich czuć, ale rób to sukcesywnie. Z czasem dołączy do słów uczucie i popłynie za słowami. Wszelkie urazy zaczną się rozpuszczać, a ich miejsce wypełni współczucie i miłość.

To działa.
Możesz to zrobić.
Odważ się.

Kochani, wszelkiej pomyślności.

Maria Prosper
mariaprosperita@gmail.com













poniedziałek, 12 czerwca 2017

Żoładek i romans z octem.



Jako nastolatka uwielbiałam ocet i kiedy go używałam do różnych potraw, a szczególnie galaret, słyszałam: "nie tak dużo, bo ci zaszkodzi" i leciała lista szkód, które może spowodować w organizmie ocet. Jednak ja czułam, że mój organizm domaga się octu, a ja zaczynałam go kochać. Czasami gdy "nie było go do czego dodać" robiłam kanapkę i skrapiałam octem. Rodzina patrzyła na mnie, jak na nienormalną, ale ja słysząc swoje ciało, wiedziałam, czego usilnie się domaga i dawałam mu to. Poprawiało się moje samopoczucie. Tylko tyle i aż tyle. Nie zastanawiałam się, co zadziewa się w moim organizmie, ale wracała energia a ja do "życia".

Z czasem rodzina przestała zwracać na mnie uwagę w tym względzie.
Któregoś dnia mama wróciła do domu po spotkaniu i powiedziała, że córka znajomej cierpi na niedokwasotę żołądka i jak się okazało, to właśnie było przyczyną wielu dolegliwości i chorób. Zaczęto patrzeć na mnie łaskawszym okiem, ale bez dowierzania.

Romans intuicyjny z octem pozostał mi do dziś. Korzystałam z jego cudownej mocy dla mojego organizmu tylko wówczas kiedy silnie się go domagał. Nawet ostatnio wspomniałam o nim w rozmowie ze znajomą... a dzisiaj filmik Jerzego Zięby. Od dzisiaj romans z octem będzie bardziej świadomy, a wieloletnie doświadczenia podpowiadają mi, że będzie wyjątkowo udany.

Kochani, nie piszę tego po to, aby wprowadzać rewolucję do swojego życia, lecz aby z delikatnością i ostrożnością podoświadczać wpływu octu na nasz organizm, a być może samoistnie zaistnieje "rewolucja" zdrowotna. Jak do wszystkiego należy podchodzić z ciekawością dziecka i eksperymentować świadomie.

Nie znam się na medycynie, ale słucham własnego ciała i z serca polecam poniższy filmik Jerzego Zięby. Wiem, że opinie na jego temat są podzielone, ale to co w nim mówi warte jest uważnego wysłuchania, bo fachowo ujął to, co ja czułam intuicyjnie przez całe moje życie.

Ci, którzy mnie znają osobiście, wiedzą, że nie polecę dalej niczego, czego sama nie doświadczyłam i nie wypróbowałam osobiście, przecież jestem praktykiem. Postanowiłam w temacie "medycyny" także zabrać głos, bo być może coś tak prostego jak ocet dokona u kogoś cudownych zmian w ciele.

z Miłością
Maria Prosper
mariaprosperita@gmail.com
















środa, 31 maja 2017

I wszystko jasne i proste




Z życia wzięte...

Pracujemy - rozpoznajemy i rozpuszczamy.

Pod koniec spotkania...
- Chcę i będę podróżować, bo to kocham - słyszę w słuchawce.
Mówi to osoba, która zwiedziła sporą część świata, a obecnie znajduje się punkcie zwrotnym.
- Ok, to znajoma da ci parę groszy i pojedziesz na drugi koniec miasta. Cudowna podróż, ale chyba nie o to ci chodziło? - odpowiadając, bardziej stwierdzam niż pytam.
Słyszę śmiech w słuchawce. Szczery, radosny.
Wszystko puszcza. Wszystko staje się jasne i proste.
Bez słów.
Puzzle same się układają.

Maria Prosper
mariaprosperita@gmail.com
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Niech wszystko samo przychodzi


Dzień za dniem mija, a ty masz wrażenie jakby niewiele się zmieniało. Miało być tak cudownie, a nie jest. Wprawdzie dużo się dzieje, ale nie o to ci przecież chodziło. Czujesz się zawiedziony i rozgoryczony.

A może warto przyjrzeć się jak minął wczorajszy dzień. I nie chodzi mi o to, co się wydarzyło, lecz jakie uczucia dominowały w tobie. Ile chwil przeznaczyłeś na walkę z innymi, ze sprawami, z systemem i przede wszystkim ze sobą. Ile chwil wczorajszego dnia obejmował strach i wątpliwości, a ile spokój i ufność. Ufność do siebie i swoich możliwości.

Znajdź zaciszne miejsce i szczerze porozmawiaj ze sobą. Nikt cię nie usłyszy. Może się okazać, że większość dnia przeznaczyłeś na obawy i martwienie się o przyszłość. Niekoniecznie świadomie.

A gdyby tak odwrócić sytuację i zaprzestać jakiekolwiek walki z czymkolwiek i kimkolwiek. Otworzyć przestrzeń możliwości i dać przyzwolenie aby wszystko samo do ciebie przychodziło, samo pojawiało się w twoim życiu. Może się to wydawać trudne, ale poeksperymentuj z ciekawością dziecka. Zabaw się i  poobserwuj co się zadzieje, gdy:
Zamiast gonić za pracą, pozwolisz aby to ona cię odnalazła.
Zamiast szukać pieniędzy, pozwolisz aby same do ciebie przyszły.
Zamiast starać się o kogoś, pozwolisz aby ten ktoś sam się pojawił.

I nie chodzi mi o to, aby siedzieć w fotelu i czekać aż wszystko spadnie z nieba. Chociaż wszystko jest możliwe! Chodzi mi o to, że tym sposobem zaprzestajesz walki, która na walczącego zawsze wpływa destrukcyjnie. Gdy przestajesz gonić, szukać, starać się, otwierasz nieznaną przestrzeń możliwości. Dajesz przyzwolenie aby być wspieranym i otoczonym opieką. Otwierasz się na obdarowywanie.

Maria Prosper













niedziela, 28 maja 2017

Branie, dawanie lub po prosu bycie.



(...) Pożytecznym pytaniem, które warto sobie zadawać jest - czego chcę od innych? Możesz zbadać to w sobie i sprawdzić, jaka jest prawda. Twierdzę, że jeśli to, czego oczekujesz od innych to uznanie, miłość czy szacunek, będziesz cierpiał. Z drugiej strony, gdy to, co sam chcesz ofiarować jest uznaniem, miłością czy szacunkiem, doświadczysz szczęścia, błogostanu i wolności. To bardzo proste, czyż nie? Trudność polega na tym, że najczęściej zanim ofiarujesz, najpierw chcesz dostać.

Są również tacy, którzy wytworzyli bardzo wyrafinowaną strategię, polegającą na dawaniu, ale tak, żeby równocześnie coś otrzymać w zamian. Niestety to także nie uwalnia od cierpienia.

Możesz rozpoznać impuls wyczekiwanie, aby otrzymać coś od innych lub od życia, oraz nadzieję, która podąża za tym impulsem. Możesz rozpoznać jak to wszystko utwierdza cię w przeświadczeniu, że jesteś cierpiącą osobą, która, nie dostaje tego co potrzebuje. Jeśli twoje myśli i wewnętrzne wyobrażenia, nieustanie krążą wokół tego, czego nie otrzymujesz lub czego nie masz - cierpisz. W istocie całe cierpienie opiera się na tym, że nie oddajesz samego siebie tej chwili, obojętnie czy to, co się dzieje ma miejsce wewnątrz czy na zewnątrz ciebie.

Już w tym momencie, gdy uwolnisz każdą możliwość otrzymania czegoś, odkryjesz błogostan braku jakiejkolwiek potrzeby, błogostan zwykłej obecności. Odkryjesz lekkość prostego bycia sobą, w obliczu wszystkiego, co się pojawia.

Gdy używam stwierdzenia bycie sobą, nie mówię oczywiście, o byciu własnymi wzorcami zachowań. Nie mówię o byciu własnymi myślami czy emocjami. Mówię o byciu tym, co nie może być zdefiniowane, przemyślane czy wyrażone przez uczucia - mówię o prawdzie ciebie samego.



Fragment z:
"Diament w Twojej kieszeni." ~Gangaji
Wydawnictwo Biały Wiatr